pl en

MPEC Olsztyn

...z nami zawsze będzie cieplej...

Wspieramy aktywność pracowniczą

  • Pasja przede wszystkim - Aktywność Pracownicza w 2019 roku

    dodano: 2020-05-18 14:04:00

    Nie brakuje im inwencji, a swoim entuzjazmem do uprawiania sportu czy realizowania pasji zarażają innych. Dzięki programowi aktywności pracowniczej mogą też podejmować kolejne wyzwania.

    Cezary Serafin, pracownik spółki MPEC, od lat trenuje dzieci, młodzież i seniorów, organizuje zawody sportowe dla dzieci. Niektóre z nich odbywają się m.in. przy wsparciu spółki MPEC.
    To on był inicjatorem m.in. Minimistrzostw Świata Dziesięciolatków w Gietrzwałdzie, w których wzięli udział młodzi zawodnicy z całego regionu. Imprezę współorganizowała spółka MPEC. Minimistrzostwa, które odbyły się na stadionie w Gietrzwałdzie, wzorował na mundialu, który odbywał się w Rosji. W wydarzeniu wzięło udział około 500 dzieci. To ogromny sukces, bo dziś bardzo trudno jest zachęcić najmłodszych do uprawiania sportu.

    — Do tego, by dzieci połkną bakcyla sportu, potrzebni są mądrzy rodzice — podkreśla Cezary Serafin, trener i prezes GKS Gietrzwałd. I dodaje: — To mądrzy rodzice, którzy systematycznie pilnują, aby ich dzieci uprawiały sport. — Nieprzypadkowo wszyscy rodzice biją na alarm, że
    wychowujemy pokolenie „młodych rencistów”. To mocne słowa, ale niestety prawdziwe.

    Jemu od lat udaje się skutecznie promować kolejne młode talenty.
    — Coraz więcej młodych zawodników jest docenianych, a ja jestem z tego bardzo dumny. Minimundial, ale też mniejsze turnieje, organizowane m.in. z okazji Dnia Dziecka czy pod hasłem „Nie dla używek”, również były organizowane przy wsparciu spółki MPEC. Dużym zainteresowaniem cieszył się turniej młodych talentów, który odbył się w Sząbruku. A już teraz szykuje wielką niespodziankę.
    — Przed nami międzynarodowy turniej mikołajkowy 9-latków, który odbędzie się w hali w Gietrzwałdzie — mówi. — Jak zwykle czekają nas duże emocje przy pełnych trybunach. W imprezie bierze udział około 200 dzieciaków, a do tego jeszcze liczna widownia. Na pewno odwiedzi nas Mikołaj ze słodkimi prezentami i będzie jak zwykle miło.

    Co on sam uważa za największy sukces?
    — To zawsze były i są moje dzieci i ich obrana droga życiowa. Córka ukończyła studia kosmetyczne, prowadzi własną działalność. Syn jest zawodowym piłkarzem. W 2016 roku, razem z Lechem Poznań, mając 18 lat, zdobył mistrzostwo Polski. Każdego dnia patrzę z dumą na medal, który wisi u mnie w pokoju. Powiem szczerze, że praca z dziećmi i organizacja turniejów dla najmłodszych to moja pasja. Jestem też dumny, że ponad 31 lat mogę pracować w spółce MPEC. Z ludźmi, na których zawsze mogę liczyć. I oby tak do emerytury.

    Tenis przede wszystkim

    Niemal w samym centrum Olsztyna są korty, które, trochę ukryte wśród bloków, od lat przyciągają miłośników tenisa. — To tutaj grają entuzjaści tenisa ziemnego na tych obiektach rozgrywane są turnieje tenisowe w grze pojedynczej i podwójnej (deblowe) mężczyzn. W ostatnich latach coraz częściej w turniejach tenisowych w grze podwójnej uczestniczą kobiety (gra mieszana – miksty)
    — mówi Grzegorz Senderowski, prezes Ogniska Towarzystwa Krzewienia

    Kultury Fizycznej „Skanda”, a na co dzień pracownik spółki MPEC — specjalista ds. obrony cywilnej. — Od maja do października na kortach Ogniska Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej odbywają się turnieje tenisowe (single, deble, miksty). Turnieje te są wspierane przez różne instytucje oraz osoby prywatne (nagrody, puchary, medale i inne). Do grona sponsorów od co najmniej dziesięciu lat jest zaliczana również prężnie wspierająca Ognisko spółka MPEC.

    — Dziś z sentymentem wspominam czasy, kiedy w sezonie letnim na naszym obiekcie sportowym Skanda odbywało się ponad 50 turniejów — wspomina Grzegorz Senderowski. — Trzeba jednak przyznać, że nadal udaje nam się dużo, patrząc na działalność innych tego typu ośrodków w Polsce. W tym sezonie rozegrano 28 turniejów, co jest wynikiem nieosiągalnym na innych obiektach tenisowych w Olsztynie. Jak co roku, od dziesięciu lat, dwa, trzy turnieje odbywają się po patronatem spółki MPEC. W większości przypadków zwycięzcy cieszą się z pucharów, medali i upominków, którymi obdarowuje MPEC. Hitami turniejów deblowych od lat są kociołki. Pierwszy raz kociołki, jako nagroda główna turnieju deblowego, pojawiły się 27 września 2014 roku. W tym roku też była z tego typu niespodzianka. Debliści do decydującej rozgrywki przygotowywali się cały sezon. W siódmym turnieju Grand Prix Skandy w grze podwójnej zwycięstwo przypadło Mariuszowi Rutkowskiemu i Wiesławowi Soluchowi, którzy w finałowym meczu pokonali Bartka Kowalewskiego i Sylwestra Sokołowskiego.

    — Sympatycy tenisa ziemnego, jak co roku mają nadzieję, że spółka MPEC będzie w gronie sponsorów — podkreśla Grzegorz Senderowski. Marzeniem pana Grzegorza jest, by w przyszłym roku na kortach Skandy pojawili się pracownicy spółki MPEC. Wystarczy przyjść w stroju sportowym do tenisa, a sprzęt użycza Ognisko – rakiety i piłeczki. Każdy może liczyć też na profesjonalny instruktaż trenerów Skandy. — Gra w tenisa to nie żadna filozofia, a wspaniały relaks – kończy pan Grzegorz.

    Poszukiwanie kadru od Czarnogóry po Bretanię

    Sławomir Ostrowski, starszy inspektor ds. komunikacji w spółce MPEC, znany jest nie tylko z rowerowej pasji. Rozpoznawalne są też jego fotografie, na których uwiecznia popularne osoby z Olsztyna, i związane z miastem wydarzenia. Jego wystawa, którą w listopadzie można było oglądać w Stowarzyszeniu Społeczno-Kulturalnym „Pojezierze”, powstała przy wsparciu m.in. spółki MPEC.

    — „Muzyczne podróże” to zapis koncertów chóru Collegium Baccalarum, który istnieje już 32 lata — opowiada Sławomir Ostrowski. — Nie śpiewam, ale jako fotografik towarzyszę chórowi w koncertach, które odbywają się w całej Europie. Zdarza się, że jednocześnie tworzę dokumentację dźwiękową. Zdjęcia pochodzą z ostatnich sześciu wyjazdów zagranicznych — od Czarnogóry po Bretanię.

    Olsztyński chór Collegium Baccalarum, którym dyryguje obecnie dr Agata Wilińska, to jeden z ciekawszych zespołów w regionie. Prezesem chóru jest Wiesław Kubczak, dawny prawnik MPEC. Obecnie zespół składa się z około 45 osób różnych profesji, m.in. nauczycieli, prawników, lekarzy, menadżerów, pracowników administracji państwowej i innych. Jest to chór amatorski, działający na rzecz upowszechniania kultury muzycznej w środowisku lokalnym i poza nim. Koncertuje niemal w całej Europie, a repertuar stale się powiększa. Chór w ten sposób promuje także Olsztyn za granicami kraju.
    — Zdjęcia można było oglądać w siedzibie Stowarzyszenia Społeczno- Kulturalnego „Pojezierze” — dodaje Sławomir Ostrowski. — Zamysł jest jednak taki, żeby była to wystawa mobilna, która pojawia się w czasie koncertów. W trakcie muzycznych podróży Sławomir Ostrowski wykonał kilka tysięcy zdjęć. Z tej liczby musiał wybrać zaledwie 25. To była trudna decyzja.
    — Na zdjęciach chciałem pokazać ludzi, nie miały to być zwykłe pocztówki z miast. Zależało mi, by na wystawi znalazły się też ujęcia z koncertów. Przyznaję, że trzeba było się napracować. Wykonanie dobrego zdjęcia nie było łatwe, bo koncerty z reguły odbywają się w ciemnych katedrach i salach koncertowych — tłumaczy.
    Ostatecznie powstał wyjątkowy artystyczny projekt, który jest historią koncertowej ścieżki olsztyńskiego chóru.

    Mijam metę i zapominam o bólu

    Jeszcze kilka lat temu nie wierzył, że może pobiec w maratonie. Dziś ma już ich na koncie kilka, a za chwilę rozpoczną się przygotowania do kolejnych. O życiu w biegu mówi Jarosław Symko, pracownik spółki MPEC.

    — Ile było tych większych biegów w tym roku? Dwadzieścia. W sumie przebiegłem 2,5 tysiąca kilometrów — wylicza Jarosław Symko. A pierwszy poważniejszy start miał miejsce we wrześniu 2018 roku. Wtedy to Jarosław Symko wystartował w półmaratonie w Olsztynie. Czas: godzina i 53 minuty. 17 marca 2019 roku wziął udział w półmaratonie w Gdyni i poprawił wynik na godzinę, 42 minuty i 9 sekund. A potem podejmował wyzwanie za wyzwaniem. Chciał udowodnić, że można pokonać własne słabości. Z kontuzją przebiegł 41 PZU Maraton Warszawski 29 września. Osiągnął czas 3 godzin 44 minut i 46 sekund, poprawiając o 4 minuty i 34 sekundy.
    Bieg jest jego bronią w walce z chorobami cywilizacyjnymi XXI wieku. Biega w drużynie MPEC. Trenuje też indywidualnie. Jego plan treningowy układa sam Wojciech Kopeć, zwycięzca m.in. olsztyńskiego półmaratonu. Rozwija się.
    — Czerpię z życia garściami i potrafię się nim cieszyć — przyznaje. — Choć zanim zacząłem tak często startować w maratonach, nie zdawałem sobie sprawy, jak dużo to kosztuje. Bez wsparcia spółki MPEC i innych firm zewnętrznych nie mógłbym brać udziału w maratonach. Bycie maratończykiem zobowiązuje do pokonywania kolejnych granic. Czasem zdarzają się jednak chwile słabości.
    — Za najważniejszy bieg w tym roku uważam Orlen Warsaw Maraton, który odbył się w kwietniu — opowiada. — Rok wcześniej, dokładnie 8 kwietnia przebiegłem swoje pierwsze trzy kilometry. Rok później - maraton. Kiedy minąłem linię mety, byłem szczęśliwy, ale też niemal pewny, że będzie to mój ostatni maraton. Jednak w pociągu, który wiózł mnie z powrotem do Olsztyna, już myślałem o kolejnych możliwościach startu w maratonie. Postanowiłem sobie, że zrealizuję swoje marzenie i zdobędę tzw. koronę maratonów.

    Aby uzyskać tytuł Zdobywcy Korony Maratonów Polskich, należy ukończyć pięć maratonów: Maraton Dębno, Cracovia Maraton, Wrocław Maraton, Maraton Warszawski i Poznań Maraton w ciągu 24 miesięcy.
    — Za sobą mam ten warszawski. W przyszłym roku, 26 kwietnia planuję wystartować w Cracovia Maraton. I jeśli będzie to możliwe jesienią chcę przebiec dwa kolejne — Poznań i Wrocław — wylicza. By podjąć taki wysiłek, musi ściśle trzymać się planu treningów. Czuwa
    nad nim wspomniany wcześniej Wojciech Kopeć. — To pięć dni treningów w tygodniu, średnio przebiegam 70 kilometrów tygodniowo — zdradza. — Jestem naprawdę szczęśliwy, że  mogęrealizować swoją pasję. Maraton to ogromny wysiłek, ale kiedy ma się za sobą linię mety, zapomina się o bólu. Za najtrudniejszy start tego roku uważa Półmaraton Praski, który odbył się latem. I choć była już godzina 21 wciąż panowały upały. Jarosław Symko ukończył go, choć wielu olimpijczyków zeszło z trasy. — Największy był z kolei Bieg Niepodległości, w którym wzięło udział około 20 tysięcy osób. To był dla mnie również najbardziej wzruszający start — opowiada. — Tym samym ukończyłem wszystkie biegi Warszawskiej Triady Biegowej, do której należą biegi o charakterze patriotycznym. To Bieg Konstytucji, Bieg Powstania Warszawskiego i Bieg Niepodległości. To było zwieńczenie sezonu. Teraz moim priorytetem jest start w półmaratonie w Gdyni, który odbędzie się w marcu. A już w kwietniu Cracovia Maraton. Czas podejmować kolejne wyzwania.

    Artykuł z czasopisma MPEC Sp. z o.o. w Olsztynie - Dobra Energia 3 (26) grudzień 2019. 

Aktualności

Masz pytania?
Skontaktuj się z nami

Kontakt

Stacja meteo "Słoneczny Stok" w Olsztynie

Położenie geograficzne: 53°47' N; 20°30' E
Temperatura powietrza: 17.7 °C
Prędkość wiatru: 1.7 m/s
Nasłonecznienie: 19.0 W/m2

Ciepłownia "Kortowo"

Przepływ wody sieciowej: 840.1 m3/h
Moc źródła ciepła: 23.1 MW
Temp. wody zasilającej MSC: 65.7 °C
Temp. wody zwracanej z MSC: 40.4 °C

Elektrociepłownia "Michelin"

Przepływ wody sieciowej: 1019.0 m3/h
Moc źródła ciepła: 32.6 MW
Temp. wody zasilającej MSC: 68.0 °C
Temp. wody zwracanej z MSC: 41.0 °C

facebook